Miłość i nadzieja odc: Ege odkrywa podstęp Melis, Naciye szokuje

Ege odkrywa podstęp Melis, Naciye szokuje.W odcinku 261 napięcie sięga zenitu, gdy Ege odkrywa pod łóżkiem Zeynep elektroniczną nianię, a jego podejrzenia kierują się prosto na Melis, która nie kryje wrogości wobec dziewczyny Tymczasem w domu Naciye rozgrywa się dramat – kobieta w obecności Hulyi i Feraye wyznaje, że zabiła Alpera, co może zniszczyć reputację Kuzeya Feraye zaczyna podejrzewać, że cała historia może być misternie uknutą intrygą. Równocześnie Seda realizuje swój chytry plan, powodując upadek Gonul, by ściągnąć do domu jej córkęCo naprawdę kryje się za tymi manipulacjami? Kto tu jest ofiarą, a kto graczem?.„Miłość i nadzieja” – odcinek 261 – szczegółowe streszczenie Powietrze w szpitalnej sali było ciężkie od zapachu antyseptyków i cichej, nienaturalnej sterylności, którą przerywał jedynie miarowy, ledwo słyszalny pisk aparatury medycznej Sila siedziała na łóżku, oparta o stertę poduszek, które miały zapewnić jej komfort, ale w rzeczywistości tylko podkreślały jej kruchość i bezradność Jej ciało było obecne, ale umysł błądził daleko, w labiryncie wspomnień i lęków, które mgliście przesuwały się przed jej oczami niczym zjawy
Pielęgniarka, kobieta o łagodnych dłoniach i spojrzeniu pełnym cierpliwego zrozumienia, uniosła łyżkę z parującą zupą do ust Sili Był to gest niemal mechaniczny, powtarzany od kilku dni, rytuał mający na celu przywrócenie sił w ciele, które zdawało się nie chcieć już walczyć Sila patrzyła w pustkę, jej wzrok nie rejestrował ani troskliwej twarzy kobiety, ani mdłego koloru ścian Skupiała się na jednym, świetlistym punkcie w swojej pamięci, który był jej jedyną kotwicą – Mam siostrę… – wyszeptała tak cicho, że jej głos był jak westchnienie, ledwo uchwytny szept w sterylnej ciszySłowa te, wypowiedziane jakby do siebie, były próbą upewnienia się, że ten fragment jej życia wciąż jest prawdziwy – Ma niebieskie oczy. Najpiękniejsze niebieskie oczy na świecie, jak skrawki letniego nieba Uśmiechnęła się ledwo zauważalnie, a w jej zamglonych oczach na moment pojawił się błysk dawnej iskry – Przyjdzie do mnie, prawda? Obiecała. Zawsze dotrzymuje słowa.– Oczywiście, kochanie – odpowiedziała łagodnie pielęgniarka, jej głos był jak balsam na zbolałą duszę – Na pewno wkrótce cię odwiedzi. Siostry zawsze odnajdują drogę do siebie. Musisz tylko być cierpliwa i zbierać siły Dla niej.Sila posłusznie otworzyła usta, przyjmując kolejną porcję ciepłego płynu, ale jej myśli znów pogrążyły się w mroku Obraz niebieskich oczu Bahar zaczął blaknąć, zastępowany przez niepokojące cienie – A jeśli nie wróci? – W jej głosie zadrżała nowa nuta – czysty, dziecięcy lęk.Spojrzenie stało się niepewne, jakby grunt usuwał jej się spod nóg – Co ja wtedy powiem tacie? On na nią czeka. Wszyscy na nią czekamy. Bahar to dobra dziewczyna Jest jak anioł, naprawdę. Zawsze uśmiechnięta, zawsze gotowa pomóc. Ale… – zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu – …boi się ciemności I samotności. Zawsze spała przy zapalonej lampce.Co, jeśli teraz jest gdzieś, gdzie jest ciemno? Kto ją przytuli? Łzy zaczęły powoli zbierać się w kącikach jej oczu, tworząc lśniące ścieżki na policzkach Pielęgniarka odstawiła miskę i delikatnie ujęła jej dłoń.– Twoja siostra jest silna, na pewno sobie radzi A ty musisz być silna dla niej. Dalej, kochanie, zjedz jeszcze trochę – podsunęła jej kolejną łyżkę zupy – Twoja siostra na pewno chciałaby, żebyś była najedzona i miała energię, żeby ją przywitać, kiedy przyjdzie Pomyśl, jak się ucieszy, gdy zobaczy, że wracasz do zdrowia.Sila posłusznie przełknęła zupę, ale jej oczy pozostały pełne łezNie przestawała szeptać pod nosem imienia siostry, wplatając je w modlitwę, w zaklęcie, w desperacką próbę przywołania jej myślami z powrotem do bezpiecznego świata „Bahar… Bahar… Gdzie jesteś, siostrzyczko? Wróć… proszę, wróć…”.
W przytulnym, choć skromnie urządzonym salonie Gonul unosił się zapach świeżo zaparzonej herbaty i domowego ciepła Promienie porannego słońca wpadały przez okno, malując na dywanie świetliste pasy Gonul z matczyną troską wniosła na tacy śniadanie – chrupiące pieczywo, ser, pomidory i dwie szklaneczki herbaty w kształcie tulipanów Postawiła tacę na niskim stoliku przed Sedą, która siedziała na wersalce, otulona szczelnie grubym kocem, jakby próbowała schować się przed całym światem Gonul usiadła obok niej, zachowując delikatny dystans.Jej obecność była nienachalna, ale pełna wsparcia – Zasnęłaś wcześnie wczoraj – zauważyła cicho, jej głos był ciepły i spokojny. – Musiałaś być wyczerpana Mam nadzieję, że udało ci się choć trochę odpocząć.Seda podniosła wzrok, w jej oczach malowała się mieszanina zmęczenia i starannie odegranej wdzięczności – Tak… To wszystko… To było dla mnie za dużo – odpowiedziała cicho, jej głos był lekko zachrypnięty Spojrzała na Gonul z wyrazem głębokiego poruszenia.– A ty… przyjęłaś mnie pod swój dach, obcą osobę, bez zadawania pytań Nawet mnie nie znałaś. Dziękuję ci za to, Gonul. Nigdy tego nie zapomnę. Jesteś dobrym człowiekiem – Nie ma za co, dziecko – odparła Gonul, machając lekceważąco ręką, choć w jej oczach kryła się prawdziwa empatia – Czasem w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że potrzebna jest pomocna dłoń Nie można wtedy odwracać wzroku.No dalej, jedz, zanim herbata zupełnie wystygnie Musisz coś zjeść.Przez chwilę milczały, a jedynym dźwiękiem w pokoju był stukot łyżeczki o szklankę Cisza była komfortowa, ale Gonul wiedziała, że pewne pytania muszą paść, choćby z troski – Nie zdążyłam zapytać wczoraj, w całym tym zamieszaniu… – zaczęła ostrożnie.– Co się stało z twoim narzeczonym? Mówiłaś, że uciekłaś tuż przed ślubem Twarz Sedy natychmiast stężała. Spuściła wzrok na swoje dłonie, zaciśnięte na kubku z herbatą, jakby szukała w nich siły Westchnęła ciężko, a jej ramiona opadły pod ciężarem wspomnień – prawdziwych czy zmyślonych, tylko ona wiedziała – To już mój były narzeczony – powiedziała głucho.Jej głos drżał, gdy wypowiadała te słowa – Zerwałam zaręczyny. To… to była trudna decyzja, najtrudniejsza w moim życiu. Ale nie miałam wyboru Z początku był czarujący, opiekuńczy. Myślałam, że znalazłam mężczyznę moich marzeń Ale z czasem… wszystko się zmieniło. Groźby, szantaże… Zaczęło się od drobnych rzeczy, kontroli, zazdrości A potem było już tylko gorzej.W pewnym momencie moje życie zamieniło się w koszmar Bałam się go.– Mój Boże… – szepnęła Gonul, jej twarz wyrażała szczere współczucie – To straszne. A twoi rodzice? Gdzie oni są? Nie mogli ci pomóc?.– Są w naszym rodzinnym mieście, daleko stąd Nie wiedzą, co się dzieje. Nie chciałam ich martwić, tata ma chore serce.– Ale… nie powiedziałaś im? Że przeżywasz takie piekło? Seda pokręciła głową, a w jej oczach pojawiły się łzy. Była mistrzynią w odgrywaniu roli ofiary – Zaręczyłam się w tajemnicy. Bałam się, że nie zgodzą się na ten związek. Mój ojciec zawsze był bardzo… zasadniczy Chciałam postawić ich przed faktem dokonanym, pokazać, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi I wygląda na to, że mieli rację… Ich instynkt ich nie mylił.
– Głos jej się załamał Zamilkła na chwilę, po czym jej wzrok przypadkowo, a może wcale nie tak przypadkowo, zatrzymał się na niewielkiej ramce ze zdjęciem, stojącej na półce wśród innych bibelotów – To twoja córka?.Gonul podążyła za jej spojrzeniem.Na jej twarzy pojawił się delikatny, pełen matczynej miłości uśmiech, który jednocześnie podszyty był nutą melancholii – Tak – odpowiedziała cicho. – Moja Zeynep.– Jest bardzo piękna – skomplementowała Seda, przyglądając się zdjęciu z udawanym zainteresowaniem, podczas gdy w jej głowie tryby pracowały na najwyższych obrotach – Nie odwiedza cię?.– Kiedyś tu mieszkała – westchnęła Gonul.– Ale teraz ma swoje życie, swoje sprawy Wpada tylko od czasu do czasu. Czasem dzwoni. Wiesz jak to jest z dziećmi, dorastają i wyfruwają z gniazda Tak czy inaczej, jedz. Naprawdę, nie pozwól, żeby herbata ostygła. Musisz dbać o siebie Gonul wstała i z pustą tacą wyszła z pokoju, zostawiając Sedę samą z jej myślami.Gdy tylko drzwi się za nią zamknęły, maska upadłej, skrzywdzonej kobiety opadła z twarzy Sedy, a jej miejsce zajął wyraz zimnej irytacji i kalkulacji – Boże… – syknęła przez zaciśnięte zęby, odstawiając gwałtownie szklankę. – Skoro Zeynep już tu nie mieszka, to gdzie? Gdzie ona się podziewa? Właśnie, kiedy myślałam, że wreszcie się jej pozbędę, że mam ją na widelcu, wszystko zaczyna się sypać Myślałam, że wracając tutaj, zastanę ją przy mamusi.A teraz co? Muszę ją znaleźć Muszę ją sprowadzić z powrotem.Seda wbijała wściekłe spojrzenie w drzwi, za którymi zniknęła Gonul W jej oczach pojawił się niepokojący, drapieżny błysk. Plan właśnie się skomplikował, ale nie zamierzała rezygnować Wręcz przeciwnie, ta przeszkoda tylko wzmocniła jej determinację.Musiała znaleźć sposób, by zwabić Zeynep z powrotem w sidła A matka, poczciwa, naiwna Gonul, mogła okazać się do tego idealnym narzędziem.Kuchnia w rezydencji Bozbey była przestronna i nowoczesna, ale tego ranka panowała w niej atmosfera gęsta jak smoła Cavidan, oparta o lśniący blat, przypominała drapieżnika, który właśnie osaczył swoją ofiarę Jej spojrzenie było zimne i władcze, a głos, choć opanowany, niósł ze sobą niekwestionowaną groźbę Naciye stała przy niej, zgarbiona, pokonana.Aura pani domu, którą zwykle roztaczała, wyparowała bez śladu – Zrób mi kawę – rzuciła Cavidan bezceremonialnie. To nie była prośba. To był rozkaz, demonstracja siły, upokarzające przypomnienie, kto w tej relacji rozdaje karty Naciye, w której wnętrzu aż gotowało się z upokorzenia i wściekłości, nie odważyła się zaprotestować Bez słowa odwróciła się i ruszyła w stronę kuchenki.Jej ruchy były sztywne, mechaniczne Postawiła na palniku miedziany tygielek, wsypała do niego drobno zmieloną kawę i zalała wodą W milczeniu mieszała ją małą łyżeczką, a metaliczny dźwięk w tej napiętej ciszy wydawał się ogłuszający Każdy obrót łyżeczki był jak kolejna sekunda jej udręki.Ciszę przerwał w końcu głos Cavidan – pozornie spokojny, ale podszyty lodowatą presją, która sprawiła, że Naciye poczuła dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa – Rozmawiałaś już ze swoim synem?.– O czym niby? – mruknęła Naciye przez ramię, udając, że nie wie, do czego zmierza rozmowa Była to żałosna próba obrony, ostatni bastion jej godności.Cavidan uśmiechnęła się drwiąco Podeszła bliżej, stając tuż za plecami Naciye.– Nie udawaj głupszej, niż jesteś, Naciye Doskonale wiesz, o czym mówię. O ślubie Kuzeya i Bahar. Czas nagli. W końcu to przede wszystkim w twoim interesie, żeby twój mały, mroczny sekret nie wyszedł na jaw Prawda?.Naciye wzdrygnęła się, jakby Cavidan dotknęła jej otwartej rany.Kawa w tygielku zaczęła się podnosić, grożąc wykipieniem, zupełnie jak jej tłumiona panika – Jeszcze z nim nie rozmawiałam – odpowiedziała cicho, przelewając ostrożnie kawę do filiżanki – Poza tym sama wiesz, jaki jest Kuzey. To uparty człowiek. Choćbym mówiła mu sto razy, przekonywała, błagała, i tak zrobi po swojemu Nigdy nikogo nie słucha.Cavidan zmarszczyła brwi, a jej głos stracił resztki cierpliwości Stał się ostry jak brzytwa.– Czy tak się umawiałyśmy, Naciye? Czy to była część naszej umowy? Dlaczego mnie wystawiasz? Dlaczego igrasz z ogniem? Wiesz doskonale, że jeśli twoja zbrodnia wyjdzie na jaw, jeśli prawda o tym, co zrobiłaś w tym lesie, ujrzy światło dzienne, ja też stracę wszystko Moja córka, moja reputacja… wszystko przepadnie. Nie zostawiłam cię wtedy.Nie uciekłam, kiedy to się stało Stałam za tobą, milczałam, chroniłam cię, gdy ty trzęsłaś się jak osika. Kryłam cię! Więc teraz ty zrobisz to, co każę To nie jest prośba. Porozmawiasz z Kuzeyem. Dziś. Masz go przekonać, złamać, zmusić Nie obchodzi mnie jak. Ma się zgodzić na ten ślub. Zrozumiano?.Naciye milczała, ale jej twarz pobladła tak bardzo, że wyglądała jak maska z wosku Każde słowo Cavidan było jak cios. Wiedziała, że jest w pułapce bez wyjścia. Skinieniem głowy, ledwo zauważalnym, potwierdziła, że zrozumiała Drżącą ręką podała Cavidan filiżankę z parującą, aromatyczną kawą i mały dzbanuszek z mlekiem W tym samym momencie w drzwiach kuchni stanęła Hülya.Zatrzymała się gwałtownie, a jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia Widok jej matki – dumnej, władczej Naciye – usłużnie podającej kawę Cavidan, kobiecie, którą gardziła, był tak surrealistyczny i szokujący, że przez chwilę myślała, że ma halucynacje – Co tu się dzieje, mamo? – zapytała ostro, a jej głos przeciął gęstą atmosferę jak nóż Nie kryła zdumienia i rosnącej irytacji.
– Kto tu jest panią domu? Ty czy ona? Od kiedy usługujesz naszym gościom? Zwłaszcza takim gościom? Naciye drgnęła, jakby została przyłapana na gorącym uczynku. Próbowała przybrać obojętny wyraz twarzy, ale panika w jej oczach była zbyt widoczna – Hülyo, kochanie… Pomyślałam, że zrobię sobie kawę… i przy okazji przygotowałam też dla Cavidan Co w tym złego? To zwykła uprzejmość.Starała się brzmieć beztrosko, ale ton jej głosu, zbyt wysoki i napięty, zdradzał wszystko Hülya jednak nie dawała się zwieść. Znała swoją matkę na wylot. Wiedziała, że Naciye Bozbey nigdy nie zrobiłaby kawy z czystej uprzejmości – a już na pewno nie dla Cavidan, kobiety, którą od tygodni śledziła i podejrzewała o najgorsze Coś tu zdecydowanie nie grało.Atmosfera w kuchni była naelektryzowana tajemnicą, a jej matka ewidentnie coś ukrywała I Hülya zamierzała dowiedzieć się, co to jest.Melis poruszała się po pokoju Zeynep z gracją i ciszą drapieżnika Każdy jej ruch był przemyślany i precyzyjny. Rzuciła szybkie spojrzenie za siebie, upewniając się, że nikt jej nie widzi, po czym podeszła do okna Opuszkami palców delikatnie, ale zdecydowanie, uszkodziła mechanizm klamki, tworząc perfekcyjne pozory przypadkowej awarii, która będzie wymagała interwencji Następnie, niczym cień, przykucnęła przy łóżku. Jej dłoń bezbłędnie powędrowała pod drewnianą ramę – dokładnie tam, gdzie zaplanowała ukryć swoje narzędzie szpiegowskiePrzykleiła małe, białe urządzenie – elektroniczną nianię – w miejscu niewidocznym dla przypadkowego obserwatora Uśmiechnęła się z satysfakcją. Od tej pory będzie słyszeć każde słowo, które padnie w tym pokoju Każdy szept, każdą tajemnicę.Kilka minut później, zgodnie z jej przewidywaniami, do pokoju wszedł Ege W dłoni trzymał śrubokręt i małą skrzynkę z narzędziami.– Zeynep, mówiłaś, że coś jest nie tak z oknem? Zaraz to sprawdzę – powiedział, podchodząc do okna Melis, siedząc wygodnie w salonie na dole, włożyła do ucha słuchawkę i z uśmiechem triumfu na twarzy, wyregulowała głośność w odbiorniku Z napięciem nasłuchiwała rozmowy, która właśnie miała się rozpocząć.– Cihan? – głos Ege w słuchawce był wyraźny Musiał zobaczyć powiadomienie na telefonie Zeynep. W jego tonie pobrzmiewała nuta zazdrości, której nie potrafił ukryć – Znowu do ciebie pisze?.– A co cię to obchodzi, Ege? – odpowiedziała lodowato Zeynep, nawet na niego nie patrząc Była skupiona na książce, ale jej sztywna postawa zdradzała irytację.– Po prostu pytam Wczoraj jadłaś kolację sama… Myślałem, że może poszłaś z nim. Zastanawiam się, co się wydarzyło – Ege, naprawdę, mam teraz zbyt wiele na głowie. Problemy z mamą, ta cała sytuacja… Nie dokładaj mi kolejnego ciężaru w postaci twoich pytań, proszę Skup się na oknie.– Chodzi o twoją mamę? Nadal jesteś na nią zła?.Zeynep zamknęła książkę z głośnym trzaskiem – Tak, Ege. Chodzi o moją mamę. Zaprosiła mnie wczoraj na kolację, ale nie poszłam Nie mogłam. Uznałam, że to byłoby nie w porządku wobec cioci Feraye, która wychowywała mnie przez te wszystkie lata Moja mama porzuciła mnie, kiedy byłam dzieckiem.A teraz wraca i oczekuje, że rzucę jej się w ramiona? To tak nie działa – Ale Zeynep… to wciąż jest twoja mama. Nie możesz tak po prostu wymazać jej z życia, udawać, że nie istnieje Może powinnaś dać jej szansę?.– Może i nie mogę, ale też nie potrafię udawać, że nic się nie stało To, co zrobiła… to jest coś, czego nie da się łatwo wybaczyć. Nawet jeśli bardzo bym chciała Czasem mi jej brakuje, a czasem jej nienawidzę. To skomplikowane.Ege przestał majstrować przy oknie i odwrócił się w jej stronę Jego spojrzenie złagodniało.– Wszyscy popełniamy błędy, Zeynep. Czasem naprawdę wielkie Nawet te, które wydają się niewybaczalne. Ja też taki popełniłem. Wiesz o tym najlepiej Zeynep patrzyła na niego uważnie. Jego słowa, pełne skruchy, dotknęły jej czułej struny Po dłuższej chwili milczenia, jej głos również stał się łagodniejszy.– Każdemu się zdarzają, to prawda Ale jeśli mówisz o mojej kolacji z Cihanem… nie sądzę, żeby to był błąd. To była spokojna, przyjacielska rozmowa I dobrze mi zrobiła. Potrzebowałam pogadać z kimś, kto nie jest częścią tego całego bałaganu Znowu zapadła cisza, przerywana jedynie cichym skrzypieniem śrubokręta.Po chwili Zeynep westchnęła, wracając do innej dręczącej ją sprawy – Gdybym tylko mogła porozmawiać z wujkiem Bülentem, wszystko byłoby o wiele jaśniejsze On zna prawdę o przeszłości, o tym, co naprawdę wydarzyło się z moimi rodzicami. Ale nie mogę się z nim w żaden sposób skontaktować Jego telefon jest wyłączony.Czy Yildiz wie, gdzie on teraz przebywa? Może tobie coś mówiła? Nagle rozmowę przerwał dziwny, delikatny trzask, a zaraz po nim cichy stukot, jakby coś małego spadło na podłogę Dźwięk dochodził spod łóżka. Ege odwrócił głowę w tamtą stronę, marszcząc brwi.– Co to było? – zapytał, odkładając narzędzia Przykucnął, zajrzał pod ramę łóżka i jego ręka wynurzyła się, trzymając coś małego, białego, z migającą diodą – elektroniczną nianię Przez ułamek sekundy patrzył na nią w kompletnym niedowierzaniu, próbując zrozumieć, co to urządzenie robi w tym miejscu A potem zrozumiał. Jego twarz stężała, a w oczach pojawił się lodowaty gniew.– Melis… – warknął cicho przez zaciśnięte zęby, trzymając urządzenie w dłoni jak dowód zdrady, jak żarzący się węgiel– Ja ją zabiję.Gniew Ege eksplodował z siłą huraganu. Zbiegł po schodach, biorąc po dwa stopnie naraz, a tuż za nim, zdezorientowana, ale zaniepokojona, podążała Zeynep — Melis! Melis, gdzie jesteś?! — wołał Ege, jego głos odbijał się echem w przestronnym salonie Nerwowo rozglądał się dookoła, a w jego oczach płonął ogień złości i niedowierzania Z kuchni wyszła zaniepokojona Feraye, wycierając ręce w fartuszek.— Ege? Na Boga, co się dzieje? Dlaczego tak krzyczysz? — Melis podsłuchiwała Zeynep — powiedział chłopak, a jego głos drżał z wściekłości Uniósł rękę i pokazał trzymane w dłoni białe urządzenie. — Schowała elektroniczną nianię pod jej łóżkiem Słyszała wszystko, o czym rozmawialiśmy!.— To prawda, ciociu — potwierdziła Zeynep chłodnym, opanowanym tonem, który ostro kontrastował z furią Ege — Ege znalazł to przed chwilą.— Podsłuchiwała? Ale dlaczego miałaby to robić? To niedorzeczne — Feraye zmarszczyła brwi, w jej głosie słychać było szczere zdumienie i konsternację — Tego właśnie chcemy się dowiedzieć! — odparł Ege, coraz bardziej wzburzony. Przebiegł wzrokiem po salonie — Nie ma jej w pokoju ani tutaj.Gdzie ona się schowała? Melis! — zawołał jeszcze głośniej, niemal krzycząc z frustracji — Ege, synku, uspokój się — powiedziała łagodnie Feraye, kładąc dłoń na jego ramieniu, próbując go zatrzymać — Proszę cię, nie rób awantury. Wiesz, że Melis jest w ciąży. Stres jej nie służy To nie czas na kłótnie. Lepiej, jeśli to ja z nią spokojnie porozmawiam.— Ciociu, ja jestem bardzo spokojny — powiedział chłopak z wymuszoną, lodowatą uprzejmością, lecz napięcie malujące się na jego twarzy zdradzało coś zupełnie innego — Chcę tylko… usłyszeć od niej prawdę. Prosto w oczy. Chcę, żeby wyjaśniła mi i Zeynep, dlaczego nas szpieguje we własnym domu Nie czekając na dalsze perswazje, wyrwał się z uścisku ciotki.— Melis! — krzyknął po raz ostatni, a jego głos poniósł się w stronę tarasu i ogrodu Ruszył w tamtym kierunku jak taran, gotów na ostateczną konfrontację.Ege odnalazł Melis przy basenie Sceneria była absurdalnie spokojna w porównaniu z burzą, która szalała w jego wnętrzu Leżała wygodnie na leżaku, w okularach przeciwsłonecznych, z lekkim, zadowolonym uśmiechem na twarzy, jakby nic się nie stało Obraz spokoju i beztroski, który tylko bardziej doprowadzał go do szału.Chwilę później dołączyła do nich Zeynep, stając w milczeniu obok Ege — Melis, możesz mi łaskawie wytłumaczyć, co to ma znaczyć? — zaczął Ege, a jego głos był niski i groźny Rzucił elektroniczną nianię na stolik obok niej. Odbiła się z głośnym klaknięciem — Co to robiło pod łóżkiem Zeynep? Podsłuchujesz ją? Podsłuchujesz nas?.Melis leniwie zdjęła okulary i uniosła brwi z doskonale odegranym zdziwieniem Jej spojrzenie było niewinne, wręcz obrażone.— Słucham? O czym ty mówisz, Ege? Dlaczego miałabym to robić? Oszalałeś? — zapytała z udawaną niewinnością, jej głos ociekał fałszywą krzywdą — Przecież dobrze wiesz, że mieliśmy zrobić z tego pokoju pokój dla naszego dziecka, prawda? Wszystko było zaplanowane Ale potem twoja droga kuzynka Zeynep się wtrąciła, wprowadziła się i wszystko się zmieniło Zeynep stała jak wryta, słowa Melis uderzyły ją prosto w serce.Nikt jej o tym nie powiedział Poczuła się jak intruz, jak problem, którego wszyscy chcą się pozbyć.Melis tymczasem kontynuowała swój perfidny monolog, posyłając Zeynep fałszywy, jadowity uśmiech — Zresztą, bądźmy szczerzy, Zeynep nie zostanie tu na zawsze. To tylko tymczasowe rozwiązanie W końcu odejdzie, ułoży sobie życie.Może ten jej nowy przyjaciel, Cihan, doda jej odwagi i złapie ją za rękę… kto wie? A wtedy pokój znów będzie wolny Pokój dziecięcy to nie jest sprawa zamknięta. Umieściłam tam elektroniczną nianię, żeby sprawdzić zasięg Chciałam się upewnić, czy w różnych częściach domu, na przykład tutaj przy basenie, będzie dobrze słychać płacz dziecka Chciałam to sprawdzić, zanim zaczniemy malowanie i kupowanie mebli.To się nazywa planowanie, Ege — Mogłaś chociaż poczekać, aż Zeynep się wyprowadzi. Mogłaś nam o tym powiedzieć — powiedział spokojnie Ege, ale jego głos drżał z ledwo powstrzymywanego napięcia Wiedział, że ona kłamie, ale jej argument był tak diabolicznie sprytny, że trudno było go obalić — Jeszcze czego! — prychnęła Melis, unosząc dumnie głowę i wstając z leżaka.— Mam odkładać swoje życie na później i plany związane z naszym dzieckiem, bo Zeynep wciąż tu mieszka? Nie bądź śmieszny Jestem u siebie i mam prawo robić to, co uważam za słuszne.Odwróciła się na pięcie i z miną urażonej królowej, odeszła w stronę domu, nie rzucając za siebie ani jednego spojrzenia Zeynep patrzyła za nią przez chwilę, a w jej oczach malował się ból i upokorzenie Potem przeniosła swoje spojrzenie na Ege. Było ostre, pełne cichego żalu.— Dlaczego nic mi nie powiedziałeś o pokoju dziecięcym? — zapytała cicho, ale jej głos ciął jak szkło — Dlaczego pozwoliłeś mi mieszkać w pokoju, który zaplanowaliście dla swojego dziecka? Dlaczego czuję się teraz jak ktoś, kto stanął wam na drodze? Nie czekała na odpowiedź. Wiedziała, że cokolwiek by powiedział, nie zmieni to faktu, że została zraniona Obróciła się i odeszła w przeciwną stronę, w głąb ogrodu, chcąc być jak najdalej od nich obojga Ege został sam pośrodku tarasu, z ciszą dzwoniącą w uszach.Opadł ciężko na leżak, który przed chwilą opuściła Melis Ukrył twarz w dłoniach, zaciskając palce na skroniach. Na jego twarzy malowało się skrajne zmęczenie, frustracja i poczucie całkowitej bezsilności Został sam, w samym centrum burzy, którą rozpętała Melis.W salonie rodziny Bozbey unosił się zapach kawy i niewypowiedzianych słów Hulya i Naciye siedziały naprzeciwko siebie, trzymając w dłoniach filiżanki, które ani razu nie dotknęły ich ust W powietrzu wisiała ciężka, trudna do nazwania atmosfera.Hulya w końcu nie wytrzymała — Mamo, co się dzieje? — zapytała, jej głos był cichy, ale natarczywy. Mierzyła matkę uważnym, podejrzliwym wzrokiem — Błagam cię, powiedz mi. Skąd nagle ta twoja serdeczność wobec Cavidan? Ta kawa, te usługi… Przecież jeszcze niedawno nie mogłaś na nią patrzeć Mówiłaś, że to żmija, że knuje za naszymi plecami. Co się zmieniło?.— Nie przesadzaj, córeczko… — odpowiedziała Naciye, starając się brzmieć obojętnie, ale jej wzrok uciekał na boki — Wydaje ci się. Po prostu… sytuacja się zmieniła. Trzeba być pragmatycznym.Zrobiła pauzę, jakby zmagała się z czymś w środku, a potem niespodziewanie zmieniła temat, co było jeszcze bardziej podejrzane — Myślałam ostatnio o ślubie Kuzeya i Bahar….Hulya zakrztusiła się powietrzem.Postawiła filiżankę na stoliku z takim impetem, że trochę kawy się wylało — Co ty wygadujesz, mamo? Ty?! Nagle popierasz ten związek? Ty, która od początku byłaś mu przeciwna? Chciałaś zdemaskować Cavidan, a teraz chcesz wepchnąć brata w ramiona jej córki? — A dlaczego nie? – Naciye próbowała nadać swojemu głosowi ton rozsądku. – Przecież wiesz, co się wydarzyło Kuzey… on zachował się w sposób, który może zrujnować życie tej dziewczynie.Zhańbił ją Czy naprawdę możemy zignorować jej honor? Jesteśmy rodziną, która ma zasady.— Mamo… ty chyba żartujesz Honor? Zasady? Od kiedy obchodzi cię honor córki Cavidan? Jeszcze niedawno sama mówiłaś, że to wszystko jest niemożliwe, że to jakaś intryga Nie ufałaś Cavidan, śledziłaś ją, próbowałaś ją zdemaskować.Co się wtedy stało w tym lesie? Coś musiało się wydarzyć, że tak nagle zmieniłaś zdanie o sto osiemdziesiąt stopni Powiedz mi prawdę. Ona cię czymś szantażuje?.— Nic się nie wydarzyło — ucięła Naciye zbyt szybko, zbyt nerwowo, co tylko utwierdziło Hulyę w jej podejrzeniach — Znam cię za dobrze, mamo, żeby dać się zbyć takim tekstem. Twoje oczy mówią co innego Co przede mną ukrywasz? Jesteś blada jak ściana i trzęsiesz się od rana.Mamo, proszę cię… Jestem twoją córką Nagle ich pełną napięcia rozmowę przerwał ostry, przenikliwy dźwięk dzwonka do drzwi Natarczywy, oficjalny, niecierpliwy. A zaraz po nim dobiegł z korytarza stanowczy, męski głos, który zmroził krew w żyłach Naciye — Policja! Proszę otworzyć drzwi!.Naciye natychmiast pobladła jeszcze bardziej, jeśli to w ogóle było możliwe Jej twarz przybrała odcień kredy. Dłoń zadrżała tak mocno, że filiżanka wypadła jej z ręki i z brzękiem rozbiła się o marmurową podłogę Z trudem chwytała powietrze, jej usta otwierały się i zamykały bezgłośnie.— O Boże… to koniec To już po mnie… — wyszeptała, a jej głos był pełen czystej, nieskażonej grozy.— Hulyo, moje życie się skończyło Jestem przestępczynią… złapali mnie….— Mamo, co ty mówisz?! — Hulya zerwała się na równe nogi i chwyciła ją za ramiona, przerażona jej reakcją — Jakie przestępstwo? Co ty zrobiłaś? Uspokój się!.— Zabiłam Alpera — powiedziała Naciye cicho, ale jej słowa były przerażająco wyraźne i ostateczne — Tam, w lesie… To ja go zabiłam….— CO?! — Hulya cofnęła się o krok, jakby słowa matki uderzyły ją fizycznie Jej umysł nie był w stanie przetworzyć tej informacji. — Mamo, ty… to niemożliwe… Ty majaczysz, jesteś w szoku… — To prawda, córko. Chciałam go tylko nastraszyć, a on mnie zaatakował. Broniłam się Ale najwyraźniej nie da się uciec przed tym, co się zrobiło. Sprawiedliwość mnie dopadła Otwórz im drzwi. Niech to się wreszcie skończy. Nie mam już siły uciekać.Wstrząśnięta Hulya, poruszając się jak we śnie, ruszyła w stronę drzwi Nogi miała jak z waty, a oddech stał się płytki. Otworzyła powoli, z drżeniem, jakby miała stanąć oko w oko z własnym koszmarem, który właśnie miał zniszczyć jej rodzinę — Tak? — zapytała ledwo słyszalnym głosem, patrząc na wysokiego, postawnego funkcjonariusza stojącego w progu — Dzień dobry.Czy Kuzey Bozbey jest w domu? — zapytał mężczyzna rzeczowo, patrząc w swoje notatki Hulya zamrugała, zdezorientowana.— Nie, nie ma go w tej chwili… Czy coś się stało? — Mam dla niego dokument. Nakaz sądowy, o który wystąpił w imieniu swojego klienta Muszę przekazać go osobiście lub komuś z rodziny.— Jestem jego siostrą.Mogę odebrać — powiedziała Hulya, wciąż w głębokim szoku, niemal automatycznie wyciągając rękę po złożoną kartkę papieru Hulya złożyła podpis na potwierdzeniu odbioru, wzięła dokument i zamknęła za policjantem drzwi Zdezorientowana, z głową pełną pytań i strachu, wróciła do salonu. W progu stała jej matka, trzęsąca się jak osika w letni dzień Twarz Naciye była maską przerażenia, a jej rozszerzone oczy wpatrywały się w córkę z niemym pytaniem — Czy… to po mnie przyszli? — zapytała słabo, z trudem wypowiadając słowa.Jej głos był drżącym szeptem — Znaleźli ciało Alpera? Wiedzą?.— Mamo, na litość boską, co ty wygadujesz? Jakie ciało? Jakie morderstwo?! To był dokument dla Kuzeya, jakaś sprawa sądowa To nie miało z tobą nic wspólnego! — Hulya potrząsnęła głową, próbując otrząsnąć się z szoku — Ale ja go zabiłam — wyszeptała Naciye, a jej głos załamał się całkowicie.Łzy popłynęły po jej policzkach — Zabiłam Alpera… Rozumiesz? Jestem przestępczynią. Kwestią czasu jest, kiedy wrócą Tym razem po mnie.W tym momencie w otwartych drzwiach salonu, które Hulya w roztargnieniu zostawiła uchylone, stanęła Feraye Właśnie weszła do domu i przystanęła na progu, przyciągnięta podniesionymi, pełnymi rozpaczy głosami Oszołomiona słowami, które właśnie padły z ust Naciye, zamarła.Powoli, jakby bojąc się spłoszyć tę kruchą, straszną chwilę, weszła do środka i spojrzała prosto na zapłakaną szwagierkę — Naciye… Czy to, co usłyszałam, jest prawdą? — zapytała cicho, jej głos był pełen niedowierzania Naciye zacisnęła powieki, jakby każde wspomnienie tamtego dnia raniło ją od nowa. Tama w końcu puściła Drżącym, łamiącym się głosem zaczęła mówić.Opowiedziała wszystko – o obsesyjnym podążaniu za Cavidan, przekonana, że odkryje jej sekret O kłótni w lesie, o pojawieniu się Alpera. O jego agresji, o strachu i desperacji O tym, jak w przypływie paniki, w obronie własnej, ugodziła go nożem, który wypadł mu z ręki — Dźgnęłam go… Ja naprawdę to zrobiłam… — mówiła, a jej ciałem wstrząsał szloch. — Widziałam krew… On upadł… A ja uciekłam Uciekłam jak tchórz, zostawiając go tam.Feraye natychmiast podeszła do barku, nalała szklankę wody i podała ją Naciye, której dłonie trzęsły się tak bardzo, że ledwo mogła ją utrzymać — Pójdę do więzienia… — szeptała kobieta, roztrzęsiona. — Co będzie, jeśli Kuzey się o tym dowie? Jego kariera prokuratorska… jego życie… wszystko zniszczone Ludzie będą mówić, że jego matka jest morderczynią.— Ale skąd wiesz, że on naprawdę nie żyje? — wtrąciła spokojnie Feraye, siadając w fotelu naprzeciwko niej Jej opanowanie było jak zimny okład na rozpaloną ranę. — Widziałaś jego ciało? Sprawdziłaś puls? Może wcale nie zginął — Tak, właśnie! — Hulya ożywiła się, jakby uchwyciła się tej myśli jak tonący brzytwy — Mamo, przecież ty nie masz żadnej pewności! Uciekłaś w panice! Może on żyje!.— Poza tym — dodała Feraye, a jej głos był stanowczy i logiczny — działałaś w samoobronie On cię zaatakował. Powinnaś natychmiast pójść na policję i wszystko wyjaśnić. Cavidan też tam była, jest świadkiem Musi złożyć zeznania, które potwierdzą twoją wersję.— Ale nawet jeśli… nawet jeśli to była samoobrona, i tak trafię za kratki na czas śledztwa — jęknęła Naciye — A Kuzey? Jego nazwisko zostanie splamione. Będzie skończony.— Siostro, opanuj się — powiedziała Feraye łagodnie, ale stanowczo — To jeszcze nie jest koniec świata. Musimy myśleć racjonalnie. A ta dziewczyna… ta cała Sila… Gdzie ona teraz jest? Czy ona wie, co się stało? — Nie mamy pojęcia — odpowiedziała ponuro Hulya. — Wszystko zaczęło się od niej.To ona sprowadziła do naszego domu swojego narzeczonego-oszusta, a ten człowiek okradł nas ze wszystkich oszczędności A teraz jeszcze to. Teraz mama ma krew na rękach. Ta żmija Sila była z nim w zmowie, jestem tego pewna! To wszystko jej wina! — A jeśli… — Feraye zamilkła na chwilę, a w jej oczach pojawił się błysk zrozumienia — Jeśli to wszystko to jeden wielki, perfidny spisek? Jeśli Alper żyje, a to całe „morderstwo” było tylko pułapką, w którą dałaś się złapać, Naciye? — Jak to?! — Naciye podniosła zapłakaną twarz, a w jej oczach malowało się niedowierzanie — Pomyśl logicznie, Naciye — mówiła Feraye spokojnie, lecz stanowczo, składając fragmenty układanki w całość— Jeśli ta dziewczyna była zdolna do tylu manipulacji, do kradzieży, do kłamstw… to może również sfingowała całą tę historię Może Alper wcale nie zginął, tylko to wszystko zostało ukartowane, żeby cię zaszantażować Może chcą wyłudzić od was pieniądze. A może to zemsta.A Cavidan… ona jest w to zamieszana po uszy Dlatego cię szantażuje, dlatego każe ci zmusić Kuzeya do ślubu. Ona wie, że Alper żyje, ale wykorzystuje twój strach, żeby osiągnąć swój cel Naciye i Hulya wymieniły spojrzenia. Na ich twarzach wciąż malował się strach, ale powoli, bardzo powoli, zaczęło przebijać przez niego światełko nadziei Blade i niepewne, ale jednak.Bo może… może to jeszcze nie był koniec.Może prawda wyglądała zupełnie inaczej, niż im się wydawało A jeśli tak, to gra dopiero się zaczynała.Seda działała z precyzją chirurga i sercem pozbawionym skrupułów Wzięła butelkę z płynem do mycia naczyń i, upewniwszy się, że nikt nie patrzy, rozlała sporą jego ilość na lśniące linoleum tuż przy wejściu do kuchni Zrobiła to celowo, z pozorną nonszalancją, ale jej oczy czujnie śledziły drzwi, czekając na ofiarę Chwilę później do pomieszczenia weszła Gonul — energicznym, pewnym krokiem, niosąc kosz z praniem Nie zauważyła śliskiej, przezroczystej plamy. Jej stopa trafiła prosto w pułapkęNagle straciła równowagę, a jej ciało bezwładnie poleciało w tył. Głośny krzyk bólu rozdarł ciszę mieszkania — Aaa! — jęknęła, lądując z głuchym łoskotem na podłodze. Instynktownie chwyciła się za dolną część pleców — Mój kręgosłup…! O, Boże, mój kręgosłup!.Seda natychmiast rzuciła się w jej stronę z doskonale odegranym przerażeniem na twarzy — Boże, Gonul! Co się stało? Wszystko w porządku? — klęknęła przy niej, a w jej głosie słychać było panikę — Skąd ta woda na podłodze? Musiało coś wyciec! Powoli, powoli, oprzyj się na mnie Z udawanym trudem pomogła Gonul wstać.Starsza kobieta syczała z bólu przy każdym ruchu, a jej twarz była wykrzywiona grymasem Seda z wielkim wysiłkiem doprowadziła ją na wersalkę w salonie i ostrożnie pomogła jej usiąść — Nie możemy tego tak zostawić — powiedziała Seda z naciskiem, przybierając zatroskaną minę — To wygląda poważnie. Musimy do kogoś zadzwonić. Może do twojej córki? Gdzie jest Zeynep? Musi przyjechać, pomóc ci — Nie… nie, nie trzeba.Nie chcę jej niepokoić — odpowiedziała Gonul słabo, odwracając głowę Mieszanina bólu i dumy nie pozwalała jej prosić o pomoc.— Ale jak to?! — zaprotestowała gorąco Seda, chwytając ją za rękę — Przecież jesteś jej matką! Upadłaś, nie możesz się ruszyć! Nie możesz zostać sama w takim stanie, z takim bólem To niebezpieczne.— Poradzę sobie… Przejdzie mi. To pewnie tylko stłuczenie.— Nie, Gonul To nie jest czas na dumę. Kto, jak nie ona, powinien teraz przy tobie być? Jest twoją córką, to jej obowiązek Musisz po nią zadzwonić. Albo daj mi jej numer, ja to zrobię. Ona musi wiedzieć.Gonul w milczeniu spuściła wzrok Jej dłoń wciąż spoczywała na obolałych lędźwiach, a na twarzy malował się grymas bólu, który mieszał się z czymś jeszcze — z żalem, może nawet z poczuciem winy Słowa Sedy, choć wypowiedziane z rzekomej troski, trafiły w czuły punkt.Seda patrzyła na nią z rosnącą satysfakcją Plan działał. Pułapka została zastawiona, a przynęta – poczucie obowiązku i matczynej miłości – właśnie zaczynała działać Teraz musiała tylko poczekać, aż Zeynep zjawi się w drzwiach. A wtedy rozpocznie się kolejny akt jej perfidnej gry Co zrobi Seda, gdy w końcu uda jej się ściągnąć Zeynep prosto w swoje sidła? Jakie ma dalsze plany wobec dziewczyny, której tak nienawidziła? Jedno było pewne: nie spocznie, dopóki nie zniszczy jej życia

Related Posts

Wichrowe Wzgórze odc. 253: Selma myśli, że Eren ma romans!

Kiymet po raz kolejпy rozgrywa swoją iпtrygę z diabelską precyzją. Tym razem jej plaп trafia w cel prosto w serce syпowej. Gdy Selma przypadkiem dostrzega пa telefoпie…

Miłość i nadzieja odc. 272: Sila odzyskuje wspomnienia!

Bυleпt trzyma telefoп przy υchυ, a w jego głosie wyczυwalпa jest пarastająca wściekłość. — Co ty właściwie próbυjesz osiągпąć, Goпυl? — mówi ostrym toпem. — Rozpowiadasz, że…

Akacjowa 38 odcinek 686: Szokujące wyznanie Teresy. Niemy świadek zagraża Úrsuli

Akacjowa 38 odciпek 686: Szokυjące wyzпaпie Teresy. Niemy świadek zagraża Úrsυli.Teresa odzyskυje przytomпość i składa zezпaпia, które wprawiają wszystkich w osłυpieпie – Cayetaпa пajpierw próbowała ją zabić,…

“Akacjowa 38”. Strażacy wydobywają Pabla spod gruzu

W пajпowszym odciпkυ serialυ „Akacjowa 38” пapięcie sięga zeпitυ, gdy strażacy podejmυją dramatyczпą akcję ratυпkową, aby wydobyć Pabla spod grυzυ. Wydarzeпia te wstrząsają całą społeczпością, a emocje…

Miłość i nadzieja: Tak będą wyglądały zaręczyny Bahar i Kuzeya. Nie przestanie kochać Sili

Miłość i пadzieja, odciпek 272: Tak będą wyglądały zaręczyпy Bahar i Kυzeya. Nie przestaпie kochać Sili W 272 odciпkυ tυreckiego serialυ “Miłość i пadzieja” Bahar i Kυzey…

Akacjowa 38: “Zabiję Cię!” – Analiza Ostatnich Chwil i Brutalnej Śmierci Úrsuli Dicenty

“Zabiję Cię!” – Aпaliza Ostatпich Chwil i Brυtalпej Śmierci Úrsυli Diceпty.Sojυsz zrodzoпy z пieпawiści mυsiał zakończyć się śmiercią W ostateczпej, brυtalпej koпfroпtacji, Úrsυla Diceпta popełпiła jedeп, fatalпy…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *