
Akacjowa 38 odcinek 684: Koniec Cayetany. Prawda wychodzi na jaw w ogniu.W samym sercu Akacjowej dochodzi do ostatecznej konfrontacji! Teresa, gotowa na wszystko, publicznie demaskuje prawdziwą tożsamość Cayetany i oskarża ją o najcięższe zbrodnie Zanim jednak szokujące słowa zdążą w pełni wybrzmieć, potężna eksplozja wstrząsa kamienicą,
a ogień zaczyna trawić wszystko na swojej drodze Mieszkańcy zostają uwięzieni w płonącej pułapce, rozpoczynając desperacką walkę o życie W obliczu śmierci, odrzucona przez matkę, Cayetana samotnie stawia czoła przeznaczeniu W tym samym czasie Simón i Adela odnajdują Carlosa, jednak ich radość szybko zmienia się w rozczarowanie Kto wyjdzie cało z pożaru? Jakie tajemnice spłoną na zawsze, a jaka prawda ostatecznie zwycięży? Akacjowa 38: Symfonia Ognia i Prawdy.
Powietrze w mieszkaniu przy Akacjowej 38 było gęste i ciężkie, jakby samo wchłonęło dekady kłamstw, nienawiści i niewypowiedzianych tajemnic, które skrywały jego ściany Tego dnia miało się rozstrzygnąć wszystko. Każdy oddech zdawał się być zapowiedzią burzy, każdy cień tańczył na ścianach jak duch przeszłości, gotów, by wreszcie przemówić Úrsula Dicenta, reżyserka tej makabrycznej sztuki, siedziała w fotelu niczym królowa na tronie zbudowanym z ludzkiego cierpienia Jej twarz, poorana zmarszczkami niczym mapa zdradzieckich dróg, była pozbawiona jakichkolwiek emocji Czekała. Cierpliwość była jej największą cnotą i najstraszniejszą bronią.Obok niej, w drugim fotelu, siedział Jaime Alday
Był zaledwie cieniem człowieka, którym kiedyś był. Jego oczy, niegdyś pełne błyskotliwości i pasji tworzenia, teraz były matowe i puste, zagubione w labiryncie zniszczonej pamięci Drżał lekko, a jego dłonie nerwowo zaciskały się na poręczach fotela. Był kluczem, żywym dowodem, a jednocześnie najsłabszym ogniwem w łańcuchu zemsty, który Úrsula tak starannie wykuła Wreszcie, naprzeciwko nich, stała ona. Cayetana Sotelo-Ruz.
A przynajmniej ta, którą świat za nią uważał Wyprostowana jak struna, z podniesioną głową, w której kłębiły się myśli czarne jak najgłębsza noc Jej piękna twarz była maską arogancji, ale w głębi jej oczu czaił się strach. Czuła, że pętla, którą zaciskano jej na szyi od tak dawna, jest już niemal domknięta Patrzyła na Úrsulę z nienawiścią tak czystą i żarliwą, że mogłaby stopić stal.
– Na co czekamy, Úrsulo? – jej głos był zimny i ostry jak odłamek lodu – Urządziłaś to żałosne przedstawienie. Wezwałaś mnie, jego. – rzuciła pogardliwe spojrzenie na Jaimego – i Teresę, której wciąż nie ma.
Chcesz oklasków za reżyserię? Czy może zamierzasz nas zanudzić na śmierć swoją obecnością? Úrsula uśmiechnęła się ledwo zauważalnie. Był to uśmiech, który nie niósł radości, a jedynie zapowiedź bólu – Cierpliwości, Cayetano.
Wszystko w swoim czasie. Najlepsze kąski zawsze zostawia się na koniec A nasza droga nauczycielka. z pewnością doceni dramatyczne wejście. Zawsze miała skłonność do teatralności W tym samym czasie, kilka ulic dalej, Teresa Sierra szła w kierunku Akacjowej. Każdy jej krok był przemyślany, każdy oddech kontrolowany Nie była już tą samą zalęknioną, niepewną siebie kobietą, która przybyła do tego miasta Lata walki, cierpienia, miłości i straty zahartowały ją.
Dziś szła na ostatnią bitwę Szła odzyskać to, co jej skradziono – swoje imię, swoją przeszłość, swoją tożsamość W małej torebce ściskała rewolwer. Nie wiedziała, czy będzie miała odwagę go użyć, ale jego zimny, ciężki metal dodawał jej otuchy Był ostatecznością w świecie, w którym słowa tak często okazywały się bezsilne.
Jej myśli biegły do Maura Do jego miłości, która była dla niej latarnią w najciemniejszych chwilach. To dla niego i dla siebie samej musiała doprowadzić tę sprawę do końca Musiała zdemaskować potwora, który podszywał się pod nią przez całe życie, niszcząc wszystko i wszystkich na swojej drodze Zanim jednak Teresa dotarła na miejsce ostatniej konfrontacji, w mieszkaniu Cayetany rozegrał się inny, bardziej intymny dramat Drzwi otworzyły się cicho i stanęła w nich Fabiana.
Jej twarz była naznaczona troską, a oczy, tak podobne do oczu Cayetany, pełne były bólu i matczynej miłości, której nigdy nie mogła w pełni okazać – Córko. – szepnęła, a to jedno słowo zawisło w powietrzu jak oskarżenie i prośba jednocześnie Cayetana odwróciła się gwałtownie. Na widok Fabiany jej twarz stężała w grymasie odrazy – Ile razy mam ci powtarzać, żebyś tak do mnie nie mówiła?
– warknęła.
– Moja matka nie żyje Zmarła dawno temu.
Ty jesteś tylko służącą. Służącą, która powinna znać swoje miejsce Fabiana podeszła bliżej, nie zważając na lodowaty ton. Jej dłonie drżały, gdy wyciągała je w stronę córki – Proszę, Anito. porozmawiajmy. Tylko przez chwilę. Wiem, że czujesz się osaczona Widzę to w twoich oczach. Ale nie jesteś sama. Masz mnie.Cayetana zaśmiała się gorzko Był to śmiech pozbawiony wesołości, dźwięk pękającego szkła.– Ciebie? Mam ciebie? Kobietę, która pozwoliła, by całe moje życie było kłamstwem? Kobietę, która stała z boku i patrzyła, jak inna kradnie moje miejsce?