
Akacjowa 38: Cayetana w śmiertelnej pułapce Úrsuli. Prawda wychodzi na jaw w ogniu! Mroczne plany Úrsuli osiągają punkt kulminacyjny! Kobieta zwabia Cayetanę, Teresę i Jaimego w jedno miejsce z przerażającym zamiarem – chce ich zabić W budynku wybucha bomba, a ogień zaczyna trawić wszystko na swojej drodze. Uwięziona w płonącym piekle, Cayetana dokonuje wstrząsającego odkrycia: to Úrsula stoi za śmiercią małego Tirso i jest autorką całego koszmaru! Gdy Mauro desperacko próbuje sforsować drzwi, by uratować ukochaną, losy bohaterów wiszą na włosku Kto przeżyje pożar, który na zawsze odmieni Akacjową?.Tymczasem na jaw wychodzą kolejne sekrety Samuel dowiaduje się, co jego ojciec, Jaime, robił w domu Cayetany tuż przed wybuchem Fabiana odkrywa druzgocącą prawdę o przeszłości, która łączy Jaimego z Úrsulą w sposób, jakiego nikt się nie spodziewał Czy zgliszcza dawnego życia pogrzebią bohaterów, czy może staną się początkiem czegoś nowego? Tajemnice, zdrady i nieoczekiwane sojusze – ten pożar odkryje znacznie więcej niż tylko zniszczone ściany

Akacjowa 38: Zmierzch Bogów i Narodziny Popiołów.Mrok, który od dawna kłębił się w najciemniejszych zakamarkach ulicy Akacjowej, gęstniał z każdą chwilą, przybierając postać niemal namacalnej, duszącej mgły Wślizgiwał się do eleganckich mieszkań, przenikał przez bielone ściany poddaszy i osiadał ciężko w sercach mieszkańców, którzy, nieświadomi nadciągającej katastrofy, wciąż toczyli swoje małe, codzienne bitwy W sercu tego mroku, niczym pająk tkający swą sieć, czaiła się Úrsula Dicenta. Jej plan, dopracowywany w chłodnej ciszy umysłu przez tygodnie, miesiące, a może nawet lata, wchodził w decydującą fazę Był to plan ostateczny, bezlitosny, mający na celu nie tylko zniszczenie jej wrogów, ale starcie ich z powierzchni ziemi, wymazanie ich istnienia z pamięci świata, tak by pozostał po nich jedynie dym i gorzkie wspomnienie Jej celem byli ci, którzy stanowili dla niej największe zagrożenie, ci, którzy byli żywym dowodem jej kłamstw i manipulacji: Cayetana Sotelo-Ruz, Teresa Sierra i Jaime Alday Trzy dusze, które los, w swej okrutnej ironii, połączył niewidzialnymi nićmi, a które Úrsula zamierzała przeciąć jednym, ognistym cięciem

Ale zanim burza miała rozpętać się na dobre, jej pierwsze, dalekie pomruki rozbrzmiewały już w murach budynku przy Akacjowej 38 W apartamencie Sotelo-Ruz panowało napięcie tak gęste, że można by je kroić nożem Cayetana, której cierpliwość była już na wyczerpaniu, po raz kolejny przyparła Fabianę do muru Nie chodziło już o zwykłą ciekawość. To była obsesja, paląca potrzeba poznania prawdy, która, jak wierzyła, mogłaby na nowo zdefiniować jej tożsamość, dać jej broń przeciwko światu, który zdawał się obracać przeciwko niej „Powiedz mi, Fabiano. Błagam cię, albo jeśli trzeba, rozkazuję!” jej głos drżał, ale w oczach płonął zimny ogień Stały w sypialni Cayetany, wśród jedwabi i koronek, które zdawały się kpić z surowości chwili „Kim on był? Kim był człowiek, który spłodził potwora, za jakiego mnie uważają? Kim był mój ojciec?” Fabiana stała niewzruszona, jej twarz była maską utkaną z lat cierpienia i lojalności Jej spracowane dłonie, zaciśnięte na fartuchu, były jedynym świadectwem wewnętrznej walki Kochała Cayetanę jak własną córkę, a może nawet bardziej, bo miłością naznaczoną ofiarą i grzechem

I właśnie z tej miłości czerpała siłę, by milczeć.„Pani,” zaczęła cicho, jej głos był szorstki jak niewyprawiona skóra „Ten człowiek nie żyje. Umarł dawno temu, nie tylko dla świata, ale przede wszystkim dla nas Jego imię przynosi tylko ból, jego pamięć to trucizna. Po co rozdrapywać stare rany? Po co budzić demony, które tak długo spały w grobie?” „Bo te demony nigdy nie spały, Fabiano! One żyją we mnie!” krzyknęła Cayetana, uderzając pięścią w toaletkę, aż podskoczyły srebrne flakony perfum „Czuję je każdego dnia! Widzę je w oczach Teresy, w pogardzie Maura, w lęku wszystkich wokół! Chcę wiedzieć, z jakiego zgniłego korzenia wyrosłam! Daj mi chociaż imię! Jedno imię!” Fabiana pokręciła głową, a w jej oczach zalśniły łzy, których nie pozwalała sobie uronić „Nie mogę, moja pani. Nie mogę dać pani tej broni, bo ona obróciłaby się przeciwko pani Są prawdy, które lepiej pozostawić pogrzebane. Dla pani dobra. Proszę mi wierzyć ”.Cayetana odwróciła się z furią, czując bezsilność, która była dla niej gorsza niż najgorszy ból Nie wiedziała, że odpowiedź na jej pytanie jest bliżej, niż mogłaby przypuszczać Że mężczyzna, którego imienia tak pożądała, już wkrótce miał stanąć na progu jej domu, wezwany przez tę samą siłę, która pragnęła jej zguby Tymczasem, w zupełnie innym świecie, na poddaszu, gdzie powietrze pachniało mydłem, krochmalem i skromnymi marzeniami, rodziło się uczucie równie niebezpieczne, co piękne Lolita i Antoñito, dwoje ludzi z przeciwnych biegunów społecznej drabiny, kradli dla siebie chwile, które były jak drogocenne klejnoty – lśniące i kruche Ich wieczorna schadzka, zaplanowana w największej tajemnicy