Miłość i nadzieja odc. 251: „Bahar traci przytomność, Zeynep znajduje dowód”

„Bahar traci przytomność, Zeynep znajduje dowód”.Wstrząsający odcinek 251 serialu Miłość i nadzieja odsłania najbardziej mroczne zakamarki ludzkich serc Bahar wypija zdradliwy napój od własnej matki i zapada w śpiączkę, a Cavidan rozpoczyna teatralną grę, by zmusić Kuzeya do ślubu Tymczasem Sila trafia do szpitala po brutalnym incydencie z Alperem, a Zeynep – rozdarta między gniewem a bólem – odkrywa nie tylko zdradę matki, ale i dowód, który może ujawnić zabójcę Melodi W tle narasta napięcie między Ege i Melis, a Cihan coraz śmielej realizuje swój plan manipulacji

Ten odcinek to emocjonalna bomba, w której każda decyzja może nieść śmiertelne konsekwencje… „Miłość i nadzieja” – odcinek 251 – szczegółowe streszczenie.Powietrze w niewielkim, dusznym pokoju stało się tak gęste od emocji, że można by je kroić nożem Sila, uwięziona w klatce własnego rozumu i czterech ścian, które stały się jej więzieniem, po raz kolejny wpadła w otchłań histerii Nie była to już zwykła rozpacz; to był dziki, niekontrolowany sztorm, który targał jej wątłym ciałem Miotając się od ściany do ściany jak spłoszone zwierzę, zanosiła się szlochem tak gwałtownym, że cała drżała, a z jej ust wydobywały się jedynie urwane, niezrozumiałe dźwiękiJej oczy, przekrwione i spuchnięte od niekończących się łez, nie widziały już niczego poza własnym cierpieniem — Puść mnie… Błagam, puść mnie… Nie mogę tu dłużej… — szeptała, skomlała, krzyczała, uderzając pięściami w zamknięte drzwi, aż krew nabiegła jej pod skórę na kostkach Alper stał pośrodku pokoju, a każda sekunda tego przerażającego spektaklu wbijała mu w serce lodowaty gwóźdź Próbował wszystkiego: prosił, groził, tłumaczył, ale jej umysł był zamknięty na wszelkie racjonalne argumenty Jego cierpliwość, naprężona do granic wytrzymałości przez ostatnie dni, w końcu pękła z ogłuszającym trzaskiemFrustracja, bezsilność i narastający gniew, który sam go zaskoczył, połączyły się w jedną, niszczycielską falę — Zamknij się wreszcie! — ryknął, a jego głos był obcy, chrapliwy, pełen jadu, którego nigdy by u siebie nie podejrzewał Ale Sila go nie słyszała.Jej szloch przeszedł w dziki wrzask, dźwięk tak przeszywający, że Alper poczuł, jak coś w nim pęka Twarz wykrzywiła mu się w grymasie czystej furii. Nie myślał. Nie analizował. Działał instynktownie, brutalnie, jakby chciał jednym ruchem uciszyć demony, które opanowały nie tylko ją, ale i jego samego Jego dłoń wystrzeliła w powietrze.Głuchy, mokry trzask uderzenia wypełnił nagłą, szokującą ciszę Histeria urwała się w pół krzyku.

Głowa Sili odskoczyła w bok z nienaturalną siłą Przez ułamek sekundy jej oczy, szeroko otwarte ze zdumienia, patrzyły na niego, jakby dopiero teraz go zobaczyła Potem całe napięcie opuściło jej ciało. Zachwiała się, jej nogi ugięły się pod nią, i runęła na starą, wysłużoną wersalkę Jej potylica uderzyła z tępym odgłosem o twardy, drewniany kant oparcia.Siła uderzenia była tak duża, że odbiła się od mebla i bezwładnie osunęła na podłogę, jak szmaciana lalka, z której uszło całe życie Zapadła cisza. Absolutna, przerażająca cisza.Alper stał nieruchomo, jego ręka wciąż uniesiona w powietrzu, mrowiąca od siły ciosu Patrzył na nią, oszołomiony, zszokowany własnym czynem. Co ja zrobiłem? Ta myśl uderzyła go z siłą fizycznego ciosu Serce waliło mu w piersi jak młot kowalski, dudniąc w uszach i zagłuszając wszystko inne Świat wokół niego zwolnił, a on mógł skupić się tylko na nieruchomej postaci leżącej na brudnym dywanie — Sila… — szepnął, ale głos uwiązł mu w gardle.Nagle panika przebiła się przez szokRzucił się ku niej na kolana, chwytając jej twarz w swoje drżące dłonie. Jej skóra była zimna, woskowa — Sila… Sila! Obudź się! — powtarzał jej imię, coraz głośniej, coraz bardziej rozpaczliwie, potrząsając jej ramionami — Sila, proszę, otwórz oczy! Przepraszam!.Bez odpowiedzi.Jej głowa opadała bezwładnie na boki, a oczy pozostawały zamknięte I wtedy to zauważył.Coś ciemnego, lepkiego, zaczęło powoli przesączać się przez jej gęste, ciemne włosy tuż nad karkiem Strużka ciemnoczerwonej krwi spłynęła na jej bladą szyję, a potem na dywan, tworząc małą, szybko powiększającą się kałużę Alper zamarł. Poczuł, jak jego plecy oblewa lodowaty, lepki pot.Wzrok miał przyklejony do tej czerwonej plamy, która rozlewała się coraz szerzej, wsiąkając w zdeptane włókna dywanu z hipnotyzującą, przerażającą regularnością Czerwień była tak intensywna, tak żywa na tle szarości pokoju. To była czerwień ostateczności Czerwień, której nie da się cofnąć.W jego głowie wirowała tylko jedna, ogłuszająca myśl: zabiłem ją W tym samym czasie, w innym domu, w innej pułapce, rozgrywał się dramat o wiele cichszy, lecz równie złowrogi Cavidan siedziała samotnie w sterylnej, niemal laboratoryjnej czystości kuchni.Otaczała ją cisza, ale nie była to cisza spokojna To była cisza pełna napięcia, oczekiwania, cisza drapieżnika czającego się przed skokiem W dłoni trzymała mały, kamienny moździerz. Jej palce, pewnym, rytmicznym ruchem, rozgniatały białe tabletki na drobny, jednolity proszek Dźwięk kruszenia był jedynym, który zakłócał milczenie.

Każdy jej ruch był precyzyjny, pozbawiony wahania Wiedziała dokładnie, co robi.Gdy tabletki zamieniły się w pył, ostrożnie, by nie uronić ani jednego ziarenka, przesypała go do wysokiej szklanki Sięgnęła po karton soku pomarańczowego i zalała proszek.Patrzyła z chłodnym zainteresowaniem, jak ciecz barwi się na mętny, nieprzejrzysty pomarańcz, a biały osad wiruje, powoli się rozpuszczając — Powiedziałaś, że nigdy, przenigdy nie połkniesz tabletek, moja droga Bahar… — szepnęła do siebie, a jej głos był cichy i syczący jak szept węża Kącik jej ust uniósł się w chłodnym, pozbawionym cienia radości, triumfalnym uśmiechu — Zawsze znajdzie się sposób. Zawsze.Zobaczymy, czy teraz też będziesz taka uparta Ze szklanką w dłoni, niczym kapłanka niosąca ofiarę, weszła do salonu. Jej córka, Bahar, siedziała przy stole, pochylona nad stosem książek uniwersyteckich Wyglądała na zmęczoną, przygaszoną, jak kwiat, któremu od dawna brakuje słońca.Cienie pod jej oczami były ciemne, a ramiona opadały w geście rezygnacji Cavidan podeszła do niej cicho, stawiając kroki tak, by jej nie spłoszyć.— Proszę, moja córko Zrobiłam ci coś na wzmocnienie. Wypij to, dobrze? — jej głos był uosobieniem matczynej troski, słodki i łagodny jak miód Podsunęła jej szklankę tuż pod nos.— Same witaminy, zobaczysz, od razu poczujesz się lepiej i przywrócą ci siły do nauki Bahar podniosła zmęczony wzrok. Spojrzała na mętną ciecz z lekkim cieniem podejrzliwości w oczach Od kilku dni prawie nic nie jadła, odrzucała wszystko, co matka jej podawała.— Co to jest? — zapytała cicho, jej głos był słaby Cavidan była przygotowana na to pytanie.Jej twarz nie drgnęła, a oczy patrzyły z nieskazitelną szczerością — To sok, który przyniósł dla ciebie Kuzey — skłamała bez najmniejszego drgnienia powieki, wypowiadając imię, które było jednocześnie kluczem i trucizną — Był tu przed chwilą, ale nie chciał ci przeszkadzać w nauce. Poprosił, żebym ci go dała Martwi się, że nic nie jesz. Powiedział, żebyś chociaż to wypiła, dla niego.Efekt był natychmiastowy i druzgocący Na dźwięk imienia Kuzeya, twarz dziewczyny rozjaśniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Ciemne chmury rozpaczy, które wisiały nad nią od dni, na chwilę się rozstąpiły. W jej oczach pojawiło się ciepło, nadzieja, która łamała serce swoją naiwnością Uśmiechnęła się nieśmiało, po raz pierwszy od bardzo dawna, jakby te proste, kłamliwe słowa rozświetliły cały jej mroczny świat — Kuzey… był tutaj? — szepnęła z niedowierzaniem i radością.— Tak, kochanie. Bardzo się o ciebie troszczy — potwierdziła Cavidan, czując falę dzikiej satysfakcjiBahar bez dalszego wahania wzięła szklankę w obie dłonie. Ufała Kuzeyowi. Jeśli to było od niego, musiało być bezpieczne Musiało być dobre. Podniosła naczynie do ust i zaczęła pić, powoli, jakby delektowała się nie smakiem soku, ale samą myślą o jego trosce Cavidan obserwowała ją przez chwilę, z zaciśniętymi ustami, ukrywając triumf.

Widziała, jak jej córka połyka każdy kolejny łyk kłamstwa i trucizny Gdy szklanka była już prawie pusta, odwróciła się na pięcie i spokojnie, z godnością, udała się do sypialni na piętrze, którą dzieliła z córką Jej plan wchodził w decydującą fazę.Na szafce nocnej, tuż obok łóżka Bahar, położyła pustą buteleczkę po silnych lekach nasennych Potem wyciągnęła z szuflady czysty notatnik i długopis.Usiadła na brzegu łóżka, idealnie spokojna, jakby wszystko, co miało się wydarzyć, było już dawno przesądzone i zapisane w gwiazdach Otworzyła notes i starannie, podrabiając nieco drżący, ale wciąż rozpoznawalny charakter pisma swojej córki, zaczęła pisać Słowa płynęły spod jej pióra z zimną precyzją, każde z nich było starannie dobranym ładunkiem emocjonalnym, zaprojektowanym, by zniszczyć i zniewolić Kuzeyu… zakochałam się w tobie szaleńczo. Do utraty tchu.Kochałam cię od pierwszego dnia, gdy cię zobaczyłam Nawet wtedy, gdy nie miałam cienia nadziei, w najskrytszych zakamarkach serca wciąż marzyłam, że kiedyś będę twoją dziewczyną, że spojrzysz na mnie tak, jak patrzy się na ukochaną kobietę W końcu moje największe marzenie się spełniło — uśmiechnąłeś się do mnie, a w twoich oczach zobaczyłam miłość Oddałam ci wszystko, co miałam najcenniejszego: moje serce, moje ciało, moją duszę A teraz… teraz widzę w twoich oczach, że tego żałujesz.Choć dla mnie ta noc była najpiękniejsza w całym moim krótkim życiu, ty wolałbyś, żeby nigdy się nie wydarzyłaWidzę to w każdym twoim geście, w każdym twoim unikającym spojrzeniu. Twoje sumienie cię zadręcza, a ja stałam się dla ciebie ciężarem Myślałam, że zdołam odejść, zniknąć, by ulżyć twojemu sumieniu… ale nie potrafię. Po prostu nie umiem żyć z tym ciężarem, z tą pustką, którą po sobie zostawiłeś Nie umiem żyć ze świadomością, że byłam dla ciebie tylko błędem.Byłeś moim pierwszym mężczyzną… i będziesz ostatnim Proszę, nie obwiniaj siebie. To nie jest twoja wina. To tylko i wyłącznie moja wina Byłam zbyt słaba, by udźwignąć tę miłość i to odrzucenie.Bądź zdrowy.Jej długopis zatrzymał się z cichym skrobnięciem Cavidan przeczytała list jeszcze raz, a na jej ustach pojawił się słaby, drwiący cień uśmiechu Arcydzieło. Skrupulatnie złożyła kartkę, wkładając ją z powrotem do notatnika.Odłożyła go na szafkę, obok pustej buteleczki Na moment wpatrywała się w pustą ścianę, jakby nasłuchiwała echa nadchodzącej tragedii, którą sama wyreżyserowała Nie minęło dziesięć minut, gdy drzwi sypialni otworzyły się z cichym skrzypnięciem Bahar weszła chwiejnym krokiem do środka.Głowa ciążyła jej niemiłosiernie, a świat wirował przed oczami jak na szalonej karuzeli Nie rozumiała, co się z nią dzieje. Może to ze zmęczenia? Z braku jedzenia? Nie miała już sił, by nad tym się zastanawiać Jedyne, czego pragnęła, to położyć się i zamknąć oczy. Ostatkiem woli, potykając się o własne nogi, dotarła do łóżka Opadła na nie bezwładnie, jakby ktoś odciął sznurki podtrzymujące marionetkę.W momencie, gdy jej głowa dotknęła poduszki, straciła przytomność, pogrążając się w głębokim, nienaturalnym śnie Z najciemniejszego kąta pokoju, zza szafy, gdzie dotąd wszystko obserwowała, z ukrycia wyszła Cavidan Poruszała się bezszelestnie, z gracją drapieżnika. Na jej ustach błąkał się chłodny, zadowolony uśmiech Podeszła do łóżka córki. Przez chwilę stała nad nią, patrząc na jej spokojną, bladą twarz Potem, z chirurgiczną precyzją, zaczęła kończyć swoje dzieło.Delikatnie poprawiła głowę Bahar na poduszce Starannie ułożyła jej ręce wzdłuż ciała. W jej prawą, bezwładną dłoń wcisnęła pustą buteleczkę po tabletkach, zaciskając na niej zimne palce córki W lewą wsunęła starannie złożony list pożegnalny.— Jest idealnie… — szepnęła sama do siebie, zerkając jeszcze raz na makabryczną scenę, którą zaaranżowała, i czując falę perwersyjnej satysfakcji — Absolutnie idealnie. Teraz, mój drogi Kuzeyu, nie będziesz miał żadnego wyjścia Będziesz musiał ją poślubić. Będziesz nosił ją na rękach do końca życia, przygnieciony poczuciem winy Będziesz mój.Wtedy uniosła głowę, nabierając głęboko powietrza w płuca.Jej twarz wykrzywiła się w masce rozpaczy i przerażenia — BAHAR! MOJA CÓRKO! COŚ TY ZROBIŁA?! POMOCY! LUDZIE, POMOCY!.Jej krzyk, pełen fałszywej histerii, rozdarł ciszę domu Dramatyczne wołania odbijały się echem od pustych ścian, ale nikt nie odpowiadał Zmieszana, Cavidan wybiegła z pokoju, kulejąc z nerwowego napięcia. Zbiegła na dół Salon był pusty.Naciye, Hulya i Kuzey, którzy jeszcze niedawno kręcili się po domu, gdzieś zniknęli Panika zaczęła zaciskać lodowatą obręcz wokół jej serca. A jeśli jej plan był zbyt doskonały? Co, jeśli nikt nie wróci na czas? Wracając w pośpiechu na piętro, jej noga omsknęła się na gładkim stopniu.Straciła równowagę i upadła ciężko, a ostry, przeszywający ból w kostce sprawił, że krzyknęła, tym razem z prawdziwego bólu Z jękiem dostrzegła, że telefon, który trzymała w ręku, wypadł jej i stoczył się kilka stopni niżej, poza jej zasięg Leżąc bezradnie na zimnych schodach, ze skręconą kostką, poczuła, jak jej misterny plan wymyka się spod kontroli Jej serce było już ściśnięte prawdziwym, nieudawanym strachem.W myślach kołatała się tylko jedna, przerażająca myśl: co, jeśli nikt nie zdąży na czas? Co, jeśli Bahar… naprawdę umrze? Na szczęście, jak wybawienie, nagle rozległ się trzask zamka w drzwiach wejściowych Do domu wrócili Kuzey, Hulya i Naciye, rozgadani i roześmiani po krótkim spacerze w ogrodzie — Panie Kuzeyu! Szybko! Na górę! — krzyknęła roztrzęsiona Cavidan, wskazując drżącą ręką na piętro Jej ból i prawdziwa panika dodały jej występowi wiarygodności.— Bahar… Bahar jest w pokoju! Zrób coś, błagam! Wzięła te tabletki… straciła przytomność! Kuzey zbladł. Nie zadawał pytań. W jego oczach pojawił się strach. Jednym susem pokonał resztę schodów, mijając leżącą Cavidan Wpadł do pokoju jak burza. Widok nieprzytomnej Bahar, z buteleczką w jednej ręce i listem w drugiej, uderzył go prosto w serce Nie zastanawiał się ani chwili.Chwycił jej bezwładne ciało, podniósł ją na ręce, czując, jak lekka i krucha jest w jego ramionach, i nie oglądając się za siebie, pędem ruszył prosto do szpitala, z jej imieniem na ustach Na opustoszałej bocznej drodze, z dala od ciekawskich spojrzeń, Cihan z zimną, wyrachowaną precyzją wprowadzał w życie swój własny, mroczny plan Z ukrycia obserwował Belkis, która szła powoli chodnikiem, pogrążona we własnych myślach Dał znak kierowcy, wspólnikowi, który czekał w zaparkowanym nieopodal samochodzie Silnik ryknął do życia.Auto z piskiem opon ruszyło, nabierając prędkości i pędząc prosto na kobietę Belkis, wyrwana z zamyślenia rykiem silnika, podniosła głowę w ostatniej chwili. Zobaczyła pędzącą na nią maskę samochodu W jej oczach odbił się czysty terror. Z krzykiem odskoczyła w bok, tracąc równowagę i upadając ciężko na trawiaste pobocze Samochód, nie zwalniając, przemknął tuż obok niej i zniknął za zakrętem.Chwilę później, jakby znikąd, pojawił się przy niej Cihan Jego twarz wyrażała szok i oburzenie. Udawał przypadkowego przechodnia, który był świadkiem całego zdarzenia Nachylił się nad nią, podając jej rękę, a w jego głosie pobrzmiewała doskonale odegrana troska — Proszę pani, nic się pani nie stało? Co za drań! — zawołał, rozglądając się teatralnie w kierunku, w którym odjechał samochód — Widziałem wszystko! Jechał prosto na panią! Nawet nie próbował hamować!.Belkis, blada jak papier i cała roztrzęsiona, chwyciła go kurczowo za rękaw, jakby był jej jedyną deską ratunku w tonącym świecieOddychała ciężko, spazmatycznie.— Moja córka… — wyszeptała łamiącym się głosem, a jej dłoń powędrowała do piersi, jakby chciała powstrzymać serce przed wyrwaniem się z klatki piersiowej Trauma, którą próbowała pogrzebać, wróciła z całą mocą. — Moja Melodi… przeżyła dokładnie to samo… Tak samo… Słowa urwały się w spazmatycznym, bolesnym szlochu.Kobieta wtuliła twarz w pierś Cihana, a całe jej ciało drżało w niekontrolowany sposób Cihan objął ją delikatnie, gładząc uspokajająco po ramieniu. Czekał cierpliwie, aż jej oddech powoli się wyrówna Był doskonałym aktorem.Kiedy w końcu podniosła na niego swoje załzawione, pełne bólu oczy, podał jej butelkę wody, którą miał przygotowaną — Proszę się napić.Gdzie pani mieszka? Odprowadzę panią, nie powinna pani iść sama w takim stanie — zapytał łagodnie, z troską, która wydawała się absolutnie szczera — Mój dom… jest w remoncie — odpowiedziała cicho Belkis, wciąż oszołomiona. — Ale tam… zatrzymałam się u mojej przyjaciółki, Feraye… — wskazała drżącą ręką uliczkę obok — To niedaleko stąd.Cihan uśmiechnął się pokrzepiająco, a w jego oczach błysnęła satysfakcja Pułapka zadziałała. Nic w tym spotkaniu nie było przypadkowe.W kuchni rezydencji Ege przesłuchiwał Yildiz Napięcie w jego głosie rosło z każdym słowem.— Mówisz prawdę, Yildiz? Jesteś pewna? Powiedz mi, czy ciocia Feraye na pewno dała Zeynep te pieniądze? — pytał, a jego palce nerwowo bębniły o blat — Panie Ege, ja… tak, to prawda.Ale ona nie dała ich bezpośrednio Zeynep, tylko pani Gonul — odpowiedziała ostrożnie Yildiz, ważąc każde słowo — To miało być coś w rodzaju stypendium, na dalszą edukację Zeynep. Taka była wola pana Bulenta, podobno Ale kiedy Zeynep się o tym dowiedziała… wpadła w prawdziwą furię. Powiedziała, że nigdy by nie przyjęła takiej jałmużny Od razu poszła do matki i zażądała, żeby natychmiast oddała te pieniądze pani Feraye Ege zacisnął szczękę tak mocno, że zatrzeszczały mu zęby.Gniew i frustracja walczyły w nim z troską — Dlaczego ona znowu działa za moimi plecami? Dlaczego nigdy nic mi nie mówi? — mruczał pod nosem, nie kryjąc irytacji — Dlaczego musi wszystko robić sama?.W tym momencie do kuchni weszła Melis. Wyglądała na zrelaksowaną, ale jej uśmiech zniknął, gdy tylko wyczuła gęstą atmosferę — Co jest? Wszyscy w tym domu gdzieś chodzą, coś załatwiają i nic ci nie mówią… oprócz mnie, rzecz jasna — rzuciła żartobliwie, próbując rozładować napięcie Widząc jednak śmiertelnie poważną minę męża, sama spoważniała. — Ege? Co się stało? Jakiś problem?Ege odwrócił się i spojrzał jej prosto w oczy. Postanowił nie owijać w bawełnę.— Twoja mama dała pani Gonul pieniądze Duże pieniądze. Na edukację Zeynep.Twarz Melis w jednej chwili pokryła się pąsowym rumieńcem gniewu Jej oczy zwęziły się w szparki.— Co?! — jej głos zadrżał z oburzenia. — Żartujesz sobie? Wszyscy w tym domu dosłownie ustawiają się w kolejce, żeby dawać tej dziewczynie stypendia! To jest jakaś paranoja! Nie mogę tego pojąć! Jestem pewna, że gdyby chodziło o mnie, o twoją żonę, nikt nie dałby mi nawet złamanej liry na waciki! Ale Zeynep? O nie, jej wszyscy spieszą z pomocą, jakby była pępkiem świata! Nawet moja własna matka!Ege westchnął ciężko, znużony.— Melis… proszę cię. Czy naprawdę teraz musimy rozmawiać o tobie? To nie jest o tobie — Tak! — wybuchła, a jej głos wzniósł się o kilka tonów.— Właśnie, że jest! Od dawna czuję się, jakby mnie tu w ogóle nie było! Jestem twoją żoną, noszę twoje dziecko! Ale to bez znaczenia! Jestem w ciąży — i wciąż wszyscy mówicie tylko o Zeynep Bierzemy ślub — i znowu na pierwszym planie jest Zeynep. Nawet kiedy twoja siostra umiera, w jakiś pokrętny sposób wszyscy i tak myślą i martwią się tylko o Zeynep! Mam tego dość! Z furią i poczuciem krzywdy odwróciła się na pięcie i z trzaskiem wyszła z kuchni, zostawiając za sobą oszołomionego Ege Tymczasem w skromnym domu Gonul rozgrywała się scena niemal identyczna, choć napędzana zupełnie innymi emocjami Zeynep stała przed matką, a w jej oczach płonął ogień. Jej pięści były zaciśnięte tak mocno, że paznokcie wbijały jej się w dłonie— Gdzie jest ten czek? — zażądała stanowczo, a jej głos był zimny i twardy jak stal — Powiedz mi natychmiast. Sama odniosę go pani Feraye. Nie chcę tych pieniędzy.— Moja córko, uspokój się, zaczekaj… — mówiła błagalnie Gonul, wyraźnie unikając jej spojrzenia, nerwowo wycierając ręce w fartuch — Usiądźmy, proszę. Porozmawiajmy o tym spokojnie, jak dorośli ludzie.— Nie ma o czym rozmawiać! On jest w twoim pokoju, prawda? Wiem, że go tam schowałaś! — Zeynep, nie czekając na odpowiedź, ruszyła w stronę korytarza— Moja córko… proszę, posłuchaj. To była wola świętej pamięci pana Bulenta. On chciał zabezpieczyć twoją przyszłość To dla ciebie, pomyśl o tym….— Moja przyszłość należy do mnie, mamo. I to ja o niej decyduję, nie pan Bulent, nie pani Feraye i nie ty za moimi plecami! — odparowała Zeynep Zatrzymała się i odwróciła. — Gdzie jest ten czek?! W twojej torebce? W szafie?.Gonul milczała przez chwilę, po czym spuściła wzrok, niezdolna dłużej wytrzymać palącego spojrzenia córki — Już go zrealizowałam… — wyznała cicho, a jej głos był ledwo słyszalny. — Wypłaciłam pieniądze Dziś rano.Zeynep zamarła w pół kroku. Powietrze uszło z jej płuc. Przez kilka sekund w pokoju panowała absolutna cisza W jej oczach, obok gniewu, pojawiły się łzy zdrady.— Co?! — krzyknęła w końcu, a jej głos pękł — Pobiegłaś do banku pierwszego dnia i wypłaciłaś te pieniądze? Jak mogłaś?! Jak mogłaś mi to zrobić?! Gonul cofnęła się o krok, jakby została uderzona. Nie znalazła żadnych słów, którymi mogłaby się obronić przed tą falą słusznego gniewu i bólu Podczas gdy matka z córką toczyły coraz ostrzejszą, coraz głośniejszą kłótnię w salonie, z cienia w przyległym pokoju Zeynep cicho wyłoniła się Seda Wślizgnęła się tam wcześniej, by podsłuchiwać, a teraz znalazła się w pułapce. Jej ruchy były ostrożne, niemal bezszelestne, jak u drapieżnika, który nie chce spłoszyć swojej ofiary— Cholera… Jak ja się teraz stąd wymknę? — szepnęła pod nosem, rozglądając się nerwowo po pokoju w poszukiwaniu drogi ucieczki Nagle jej wzrok padł na dużą, niepozorną reklamówkę stojącą na podłodze, między łóżkiem a komodą Przez lekko uchylony brzeg torby dostrzegła coś, co sprawiło, że jej serce zaczęło bić szybciej Plik banknotów. Gruby, solidny plik. Jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki.Podkradła się bliżej Powoli, z bijącym sercem, podniosła torbę. Była ciężka. Zajrzała do środka. Cała była wypchana równymi paczkami pieniędzy Na jej ustach rozkwitł triumfalny, chciwy uśmiech. To była jej szansa. Jej wybawienie Kamera wróciła na korytarz, gdzie kłótnia weszła na nowy poziom intensywności.— Mamo, jak mogłaś wypłacić te pieniądze bez mojej zgody?! — Zeynep patrzyła na nią z wyrzutem, a w jej głosie słychać było teraz więcej bólu niż złości — Czy nie pomyślałaś, że może wcale nie chciałam ich przyjąć? Że mam swoją dumę? Jak mogłaś podjąć taką decyzję, nawet ze mną nie rozmawiając? — Moja córko… a co innego miałam zrobić? — odpowiedziała Gonul, a jej głos drżał od tłumionych emocji W końcu i ona pękła.— Rozejrzyj się! Spójrz, w jakiej jesteśmy sytuacji! Ty rzuciłaś dobrze płatną pracę z powodu swojej dumy Ja od czasu do czasu chodzę sprzątać po obcych domach za grosze. Myślisz, że w ten sposób damy radę się utrzymać w tym mieście? Zobacz na ten dom… ściany pękają, z sufitu leci woda, wszędzie jest wilgoć Jak długo tak pociągniemy, co?.— Czego ci brakuje, mamo?! Czego?! — wybuchnęła Zeynep, gestykulując szeroko — Mamy dach nad głową, mamy siebie nawzajem. Czy to naprawdę tak mało? Czy to nie wystarcza? — Nie, nie o to chodzi… — Gonul spuściła wzrok, a w jej oczach pojawiły się łzy. — W Edremit może i było biednie, ale miałyśmy spokój Byłyśmy szczęśliwe. A tutaj… tutaj wszystko się sypie. Nasze życie się sypie.— To nie mury niszczą nasz spokój, tylko twoje decyzje i twoje kłamstwa! — odcięła się Zeynep, a jej oczy błyszczały od gniewu i łez Nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. — Gdzie są te pieniądze?.— W twoim pokoju — padło w końcu ciche, pełne rezygnacji wyznanie Obie, milcząc, wróciły do pokoju Zeynep.Seda, słysząc ich kroki, w ostatniej chwili odłożyła ciężką reklamówkę z gotówką na miejsce i z powrotem wcisnęła się do szafy, przylegając plecami do zimnej ściany i wstrzymując oddech Zeynep, nie patrząc na matkę, nachyliła się, by podnieść torbę. W tej samej chwili Gonul zauważyła na jej szyi coś, czego wcześniej tam nie było Delikatny, błyszczący naszyjnik.— Co to za naszyjnik? — zapytała, unosząc brew, jej uwaga natychmiast została odwrócona od pieniędzy — Jest nowy. Ege ci go kupił?.Zeynep wyprostowała się, dotykając odruchowo błyskotki Spojrzała na matkę z powagą.— Nie. Znalazłam go na miejscu wypadku Melodi.— Na miejscu wypadku? — Gonul zmrużyła oczy z niedowierzaniem — Tak. Leżał w trawie, tam gdzie… gdzie ją znaleziono. Policja musiała go przeoczyć, nie zwrócili na niego uwagi Ale ja wierzę, że to ważny ślad… może nawet kluczowy.Może doprowadzi nas do prawdziwego zabójcy Melodi Nie chciałam, żeby zaginął gdzieś w policyjnym magazynie dowodów, więc na razie zawiesiłam go sobie na szyi Żeby go nie zgubić.W szafie Seda uchyliła delikatnie drzwi, na milimetr, by móc cokolwiek zobaczyć Jej spojrzenie padło na błyskotkę na szyi Zeynep. Serce zamarło jej w piersi.Jej oczy zwęziły się, gdy rozpoznała swój własny, zgubiony feralnej nocy naszyjnik Ten, którego szukała od tygodni. Ten, który mógł ją pogrążyć.Szpitalny korytarz był biały, sterylny i przesiąknięty zapachem środków dezynfekujących i strachu Kuzey, Naciye i Hulya stali pod salą, do której zabrano Bahar, czekając na jakiekolwiek wieści od lekarza Nagle, kątem oka, Cavidan, która wciąż udawała cierpienie z powodu skręconej kostki, dostrzegła znajomą scenę Dwóch sanitariuszy na noszach pospiesznie wiozło przez korytarz nieprzytomną dziewczynę z zakrwawioną głową Obok nich, blady jak ściana i wyraźnie przerażony, biegł Alper, cały czas nerwowo zerkając na jej twarzTą dziewczyną była Sila.Twarz Cavidan natychmiast stężała. Jej umysł zaczął pracować na najwyższych obrotach Sila. Tutaj. Teraz. To katastrofa. To mogło zniszczyć wszystko.Gdy tylko nadarzyła się okazja, gdy Kuzey był zajęty rozmową z Hulyą, wymknęła się spod sali Bahar i, utykając, podbiegła do Alpera, chwytając go mocno za ramię — Ty idioto! — syknęła wściekle, a jej głos był cichy, ale pełen jadu. Mierzyła go spojrzeniem pełnym lodowatej pogardy — Coś ty narobił?! Po co ją tu przywiozłeś?!.— Co ja miałem zrobić?! — odpowiedział szeptem zrozpaczony Alper, rozglądając się nerwowo — Upadła… uderzyła się mocno w głowę… Tam było pełno krwi, myślałem, że… że ona może umrzeć! Spanikowałem! Cavidan spojrzała na niego z obojętnością tak zimną, jakby mówił o kimś zupełnie jej obcym, o zepsutym przedmiocie, a nie o człowieku — Sila ma twardy łeb, twardszy niż myślisz — wycedziła przez zęby. — Nic jej nie będzieA teraz ty mnie posłuchaj, i to bardzo uważnie: masz ją stąd zabrać. Natychmiast Znajdź sposób. Wyprowadź ją tylnym wyjściem, tak, żeby nikt was nie widział. Zrozumiałeś? Alper cofnął się o krok, patrząc na nią z niedowierzaniem i przerażeniem.— Ale… jak? Ona jest nieprzytomna, lekarze… — Żadnych „ale”! — przerwała mu lodowatym, nieznoszącym sprzeciwu tonem.— Znajdź sposób! Nie obchodzi mnie jak Niech nikt, a zwłaszcza Kuzey, nie dowie się, że ona tu jest i co jej się stało. To ma pozostać naszą tajemnicą Ruszaj się!.Cihan, pod pretekstem skorzystania z toalety, oddzielił się od Belkis, która weszła do salonu, by ochłonąć w towarzystwie Feraye Zamiast jednak skierować się do wskazanych drzwi na końcu korytarza, Cihan bezszelestnie, na palcach, wspiął się po schodach na górę Jego kroki były lekkie, niemal niesłyszalne. Serce waliło mu w piersi jak młot, gdy skręcił w korytarzu i stanął przed drzwiami pokoju ZeynepWiedział, że to tutaj.To tutaj musi być ten naszyjnik. Ten, który jego siostra, Seda, zgubiła na miejscu wypadku Melodi Ten, który był jedynym dowodem mogącym połączyć ją z tą sprawą.Wszedł do środka. Rozglądał się szybko, gorączkowo, przeszukując wzrokiem półki, komodę, toaletkę W jego oczach pojawił się drapieżny, zdeterminowany błysk.

  • Musiał go znaleźć, zanim zrobi to ktokolwiek inny Zanim Zeynep połączy fakty.— Nie pozwolę, żeby to trafiło w niepowołane ręce — szepnął do siebie, zaciskając pięść — Nie pozwolę, by zniszczyli moją siostrę.Jego polowanie właśnie się rozpoczęło. A stawka była wyższa niż kiedykolwiek

Related Posts

Wichrowe Wzgórze odc. 253: Selma myśli, że Eren ma romans!

Kiymet po raz kolejпy rozgrywa swoją iпtrygę z diabelską precyzją. Tym razem jej plaп trafia w cel prosto w serce syпowej. Gdy Selma przypadkiem dostrzega пa telefoпie…

Miłość i nadzieja odc. 272: Sila odzyskuje wspomnienia!

Bυleпt trzyma telefoп przy υchυ, a w jego głosie wyczυwalпa jest пarastająca wściekłość. — Co ty właściwie próbυjesz osiągпąć, Goпυl? — mówi ostrym toпem. — Rozpowiadasz, że…

Akacjowa 38 odcinek 686: Szokujące wyznanie Teresy. Niemy świadek zagraża Úrsuli

Akacjowa 38 odciпek 686: Szokυjące wyzпaпie Teresy. Niemy świadek zagraża Úrsυli.Teresa odzyskυje przytomпość i składa zezпaпia, które wprawiają wszystkich w osłυpieпie – Cayetaпa пajpierw próbowała ją zabić,…

“Akacjowa 38”. Strażacy wydobywają Pabla spod gruzu

W пajпowszym odciпkυ serialυ „Akacjowa 38” пapięcie sięga zeпitυ, gdy strażacy podejmυją dramatyczпą akcję ratυпkową, aby wydobyć Pabla spod grυzυ. Wydarzeпia te wstrząsają całą społeczпością, a emocje…

Miłość i nadzieja: Tak będą wyglądały zaręczyny Bahar i Kuzeya. Nie przestanie kochać Sili

Miłość i пadzieja, odciпek 272: Tak będą wyglądały zaręczyпy Bahar i Kυzeya. Nie przestaпie kochać Sili W 272 odciпkυ tυreckiego serialυ “Miłość i пadzieja” Bahar i Kυzey…

Akacjowa 38: “Zabiję Cię!” – Analiza Ostatnich Chwil i Brutalnej Śmierci Úrsuli Dicenty

“Zabiję Cię!” – Aпaliza Ostatпich Chwil i Brυtalпej Śmierci Úrsυli Diceпty.Sojυsz zrodzoпy z пieпawiści mυsiał zakończyć się śmiercią W ostateczпej, brυtalпej koпfroпtacji, Úrsυla Diceпta popełпiła jedeп, fatalпy…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *