“Miłość w Oksfordzie” (ang. “My Oxford Year”) to nowe romansidło Netflixa na bazie powieści Julii Whelan, które zadebiutowało w serwisie 1 sierpnia i szybko zyskało na popularności. Szkoda tylko, że dla lwiej części widzów film okazał się srogim rozczarowaniem.

Spis treści
- “Miłość w Oksfordzie” podbija Netflixa. O czym opowiada film?
- “Miłość w Oksfordzie” pod ostrzałem krytyki
“Miłość w Oksfordzie” podbija Netflixa. O czym opowiada film?
W trakcie seansu śledzimy losy Anny – ambitnej, młodej Amerykanki, która opuszcza swą ojczyznę, by rozpocząć edukację w prestiżowym Uniwersytecie Oksfordzkim i spełnić tym samym marzenie z dzieciństwa. Jej życie zdaje się być zaplanowane od A do Z i doskonale uporządkowane, ale sytuacja zmienia się diametralnie, gdy nasza bohaterka… tak, zgadliście – poznaje pięknego jak marzenie i przy okazji całkiem inteligentnego miejscowego, który skrywa jednak mroczną tajemnicę (i nota bene jest jej wykładowcą).
W roli głównej wystąpiła znana z “Purpurowych serc” i braku talentu aktorskiego Sofia Carson, a na ekranie towarzyszą jej m.in. Corey Mylchreest (“Królowa Charlotta: Opowieść ze świata Bridgertonów”), Dougray Scott, Catherine McCormack oraz Harry Trevaldwyn. “Miłość w Oksfordzie” to klasyczny wyciskacz łez i film jakich powstały miliony, do tego wprost skrojony pod algorytm, zatem sukces komercyjny w Netflixie miał jak w banku.